Cała szkoła przyszła na salę gimnastyczną na zakończenie roku szkolnego i pożegnanie nas, szóstą klasą.
Będą was żegnać szóstą klasą? W sensie: złapią te nieszczęsne dzieci i będą nimi machać na pożegnanie?
Było nas 12, 5 dziewczyn
Jedna anorektyczka to połowa ucznia. Logiczne.
(nie licząc mnie) i 6 chłopaków. Zawsze byliśmy zgrani i biło od nas wielką przyjaźnią.
Tak biło, że aż nauczyciele pozwali ją do sądu.
Usiedliśmy na
ozdobionych pięknie krzesłach
U nas w szkole były zawsze same ławeczki i siedzenie na podłodze. Do tego: Zdobione? Już widzę uczniów marnujących pierwsze minuty wakacji na sprzątanie tej walonej bibuły z krzesełek.
i wsłuchaliśmy się w jak zawsze, nudną
pogadankę z dyrektorem szkoły. Po około 5-10 minutach, zaczęto czytać
imię i nazwisko ucznia (uczniów), aby odebrać dyplom i świadectwo. Zaczynali od 4
klasy. Po znowu 10 minutach, wyczytali mnie jako pierwszą uczennicę z
najstarszej klasy i z wielkim
uśmiechem otrzymałam świadectwo z czerwonym paskiem i średnią 5.32.
Ukradkiem spojrzałam na mamę i tatę, siedzących na środku rzędu krzeseł.
Byli bardzo dumni ze mnie, że po raz trzeci, miałam najwyższą średnie
Albo jedna, albo więcej. Zdecyduj się!
w
latach szkolnych 2012-2015.
To był moment,
którego nie mogłam się doczekać - puszczanie naszych zdjęć z młodszych
lat i włączenie starych, smutnych piosenek, które podsycały mój smutek i
już tęsknotę za tą szkołą.
Kto zdrowy psychicznie tęskni za szkołą?
Jako pierwszej przyjaciółce, Monice,
poleciała łza po policzku,
"Moniczko, dlaczego płaczesz?"
"Bo zaczynają się wakacje, mamusiu."
"Moniczko?"
"..."
"Moniczko?"
"Ha! Nabrałem cię! Jestem zieloną formą życia z kosmosu i przyszedłem ukraść twój internet!"
"Och, nie!"
To jedyne sensowne wytłumaczenie.
aż w końcu wszyscy, nawet chłopaki, zalali
się łzami.
Ludzie! Chowajcie swój internet, obcy nadchodzą!
Przypomniałam sobie te czasy, kiedy szłam do zerówki, kiedy
jechaliśmy do zoo, do kina, do ogrodu botanicznego, do teatru, do Kielc,
do Poznania, do Radomia, do Warszawy i wielu, wielu innych miejsc,
kiedy dostałam
pierwszą uwagę,
Dostałaś uwagę? Nie zasługujesz na czerwony pasek, ty, ty... Cytoplazmo!
kiedy chłopaki w Śmingus-Dyngus oblewali nas wodą, że
byłyśmy całe mokre,
Od wody ludzie robią się mokrzy? Amerykańscy naukowcy to potwierdzili? Hmm...?
potem my, poszłyśmy na boisko w naszej wsi (tak,
wszyscy razem mieszkamy)
Chodzicie do jednej podstawówki. To logiczne, że jesteście z tej samej okolicy.
Chyba że chodziło o to, iż mieszkacie w tym samym domu. Wtedy, to rzeczywiście dziwne.
i wtedy ich oblaliśmy, że się trochę
pochorowali, kiedy bawiliśmy się w chowanego,
Po chowanym można się mocno pochorować. Pewnie nie braliście aviomarin.
ganianego, jak jechaliśmy
na lody, na grzyby, oglądaliśmy razem filmy i wiele, wiele, wiele innych
rzeczy.
Po całym pożegnaniu, pojechałam do domu i usłyszałam, że jedziemy do babci. Po godzinie, już tam byliśmy. Z nudów po kilku minutach, wzięłam torbę, pamiętnik, aparat, mp4, słownik Marsjańsko-Japoński, słuchawki, notes do rysowania, ołówek i gumkę i poszłam na spacer do lasu.
Po całym pożegnaniu, pojechałam do domu i usłyszałam, że jedziemy do babci. Po godzinie, już tam byliśmy. Z nudów po kilku minutach, wzięłam torbę, pamiętnik, aparat, mp4, słownik Marsjańsko-Japoński, słuchawki, notes do rysowania, ołówek i gumkę i poszłam na spacer do lasu.
Tam najwięcej przystojniaków, bądź chociaż form życia znających Marsjański.
Nagle cały świat się zawalił.
Najwidoczniej niesolidnie zbudowany był.
Ten okropny las, do którego nigdy już nie pójdę.
Czyli to jednak las się zawalił?
Ten strzał, który przyprawił mnie o ciarki.
Kiedy to Legia strzeliła gola.
Martwe ciało, które mną wstrząsnęło.
Myślało, że zaspałaś i nie widziałaś tej bramki. Co innego miało zrobić?
Uciekający Japończyk, który mnie zdziwił.
A ksiądz mówił, by nie oglądać anime.
Pistolet przy skroni, który mnie przeraził.
To wszystko przez anime.
Ciepły oddech na szyi, przez który wstrzymałam oddech.
Powtórzenie! Pewnie też przez anime.
Nie, nie jestem hipokrytą.
Cichy, angielski, męski, zimny szept, przy którym łza poleciała mi po policzku.
Angielski? Czyli to już nie Japonia?
On zmienił moje życie, w totalny koszmar.
Mam 15 lat, to wydarzyło
się dwa lata temu. Zostałam porwana przez członka grupy przestępczej.
Opowiem Ci moją historię życia,
Zaparz nam jeszcze naszej ulubionej herbatki. Bez tego ani rusz.
zapraszam, a dowiesz się, co może się
wydarzyć w dwudziestym pierwszym wieku...
Leżałam na kocu w
ogrodzie, przeglądając na laptopie różne strony internetowe i gry. Nigdy
nie byłam zwolenniczką Ask'a, Facebooka, Tumblra, Instagrama i tych
innych badziewi, gdzie dziewczyny tylko wklejają teksty miłosne i robią
głupie miny do telefonu, aby mieć jak najwięcej lajków w klasie.
To po huj tam wchodzisz?
Bo jest hipsterką i pławi się w ironii. Na pewno też gardzi hipsterami.
Sama
mam fejsa, lecz wchodzę na niego co tydzień, sprawdzić "nowości"
związane ze światową głupotą.
Przegryzałam jabłko i co jakiś czas
robiłam zdjęcie aparatem, gdy jakiś motyl lub owad, usiądzie na
pobliskim mi kwiatku.
Nie rozumiem do końca logiki tego zdania. ( -1) za brak logiki.
Ja tam jestem z niej dumna. Robi tyle zdjęć, ale nie dzieli się nimi przez Instagrama. Nie zaśmiecanie internetu, to wspaniała rzecz.
Załadowała mi się gra Agario, która podbija
internety.
Rozumiem, że Kali znać więcej internetów? Zadziwiające.
W login wpisałam SzaarotkaPL
Kolejna oznaka będąca dowodem na to, że główna bohaterka jest hipsterką.
Przynajmniej nie napisała tego cyrylicą.
i ustawiłam skina na
biało-czerwone kolory.
Patriotycznie.
Nigdy nie udawało mi się być na pierwszym
miejscu, ale byłam zadowolona z trzeciego i punktacji 2485. Po około
trzydziestu minutach, rozładował mi się laptop. Zaniosłam go do pokoju,
wrzucając ogryzek do kosza. Usiadłam na łóżku i włożyłam kolejne
świadectwo i dyplom do przeznaczonej do tego teczki. Sprawdziłam na
telefonie naszą aplikację, gdzie wpisuje się numery telefonów, wysyła
esema,
Postanowiłam sprawdzić słowo "esema". Wujek Google poprawił to na esesman. Przypadek?
a wiadomość trafia do tych osób. Magia! Szok i zaskoczenie! Miałam chęć spotkać się z
nimi, ale zobaczyłam, że oprócz Dawida są wszyscy. Nie musiałam się
martwić, przychodziło powiadomienie. Napisałam, czy możemy się dzisiaj
spotkać o dziewiętnastej na boisku, aby pograć w siatkę. Nie minęła
nawet minuta, a dostałam odpowiedzi, wszyscy się zgodzili.
Po obiedzie nie byłam
zachwycona. Jak na razie ja też nie jetem zachwycona. Dowiedziałam się, że moja siostra jest gejem i o piętnastej jedziemy na kilka dni do
mojej babci. Spakowałam kilka ciuchów, laptopa, telefon, aparat, notes i
pamiętnik, no ba, cała ja.
Wyliczanka po raz... trzeci?
Wybacz, nie chce mi się liczyć.
Zdążyłam wysłać esa,
Teraz to już nie esesman, co?
Może autorka w ciągu tych paru linijek postanowiła, że jednak zostanie patriotką?
Rozdwojenie jaźni? Dwulicowość? Nie! Po prostu odkryła, że ktoś to czyta! (Najprawdopodobniej booty, które patrzą, czy ktoś nie zdradza swojego kraju.)
że niestety mnie nie
będzie. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.
Minęła szesnasta, a
ja przywitałam się z babcią, która od razu zaproponowała mi ciasto do
zjedzenia, ale ja odpowiedziałam, że może później i poszłam się
rozpakować.
Teraz babcia będzie miała na ciebie focha, bo wstała skoro świt, żeby robić to zasrane ciasto, a ty co? Idziesz się rozpakować? Brak kultury.
Dom moich dziadków był starszych czasów. Chociażby był z
drewna, a wokół niego dominowały
Fakt o opowiadaniach o gejach: Strona dominująca nazywa się seme. Wiem, że w takich opkach z synonimami ciężko, więc podpowiadam.
Albo po ludzku mówiąc wtyczka.
stawy i lasy oraz piękny ogród i sad. W
środku, był zapach sera i kwiatów. Widzę, że bohaterka kocha zapach sera i kwiatów w jednym. Niektórzy wolą zapach mięty o poranku, ale kto co lubi.
Dziadkowie prowadzą gospodarstwo
hodowlane, co na ich wiek, jest ogromnym osiągnięciem.
Weszłam do "swojego"
pokoju, pachniało drewnem.
Było to o tyle dziwne, że domek był z kamienia, a meble z plastiku.
Rozpakowałam się i wyszłam na zewnątrz, mijając w salonie rodzinę, oglądającą telewizję Mój dziadek był właśnie w oddalonej od ich wsi, mieście. Od razu przypadła mi taka myśl, aby iść na spacer naokół
Było to o tyle dziwne, że domek był z kamienia, a meble z plastiku.
Rozpakowałam się i wyszłam na zewnątrz, mijając w salonie rodzinę, oglądającą telewizję Mój dziadek był właśnie w oddalonej od ich wsi, mieście. Od razu przypadła mi taka myśl, aby iść na spacer naokół
Jeszcze nigdy nie słyszałam, by ktokolwiek tak mówił. Co ciekawsze: Autokorekta tego nie poprawia.
stawów i do lasu. Wróciłam do pokoju,
spakowałam aparat, telefon, notes, pamiętnik, brudnopis, ołówek i gumkę.
A nie można po prostu napisać: "Wzięłam to, co zawsze"?
Ha! Czwarta wyliczanka!
Ruszyłam o siedemnastej trzydzieści sześć i osiem sekund.
Chodziłam sobie koło
stawu niedaleko lasu. Ten staw był nawet duży, temperatura zbyt wysoka i
wszędzie dwumetrowa trawa.
Nawet "Buszujący w zbożu" nie widział takiej trawy.
Szłam przy gorącym zachodzie słońca i powoli
zapadał zmierzch. W końcu. Świat od razu wyglądał piękniej pod osłoną
drobnego mroku. Nadszedł ratunek pojawiły się chmury i powiał delikatny
wiaterek. Trochę się zmartwiłam, bo byłam nieco spocona, a wizja
przewiania i rozchorowania się nie za bardzo mi się uśmiechała, ale z
drugim podmuchem, moje zmartwienie zostały rozwiane.
"Przeminęło z wiadrem"
Po kilku kółkach wokół
stawu, zrobiło się chłodniej i zapadał delikatny zmrok,
Po raz drugi zapada zmrok. Jak długo ty tam chodzisz?
więc
przyśpieszyłam kroku kierując się w stronę lasu. I nagle huk! Gapiłam
się pustym wzrokiem w stronę z której pochodził dźwięk.
Lepiej uciekaj.
Tego uczą wszystkie filmy klasy B.
Postawiłam
jeszcze kilka wolnych kroczków w tamtą stronę.
- Cholera... A jeśli
ktoś jest ranny? - szepnęłam do siebie.
Niestety nie było innego
wyjścia. To jedyna droga, a nie będę się przedzierała przez wielkie
krzaki w których są prawdopodobnie kleszcze, których nie cierpię!
Jasne, nie będziesz ratowała komuś życia, bo tam mogą być kleszcze, tak, jak w całym lesie, przez który sobie od kilku godzin spacerujesz.
A nie chodzi w kółko stawu? To się już cholera zgubiłam...
Wtedy
zamarłam. Zobaczyłam martwego człowieka pośród drzew, całego
zakrwawionego, prawdopodobnie to on był ofiarą strzału.
On, albo wiewiórka, która leży obok. A, nie. Ona tylko śpi.
Zaraz potem
podniosłam wzrok na uciekającego mężczyznę.
Jaka straszna ta bohaterka, że się jej morderca wystraszył.
Wciąż był dość blisko i
kiedy się odwrócił sprawdzić pewnie czy nikt go nie goni, mogłam
dostrzec rysy jego twarzy.
Logika tego zdania. Mordujesz kogoś w lesie, tak? Spierdalasz. A potem patrzysz przed kim uciekasz?
Ucieka przed wiewiórką. Potem patrzy, czy nie wezwała posiłków.
Wezwała.
Stwierdziłam, że to chyba Chińczyk lub
Japończyk.
Ewentualnie Marsjanin.
Jak i Malezyjczyk, Uzbekistańczyk, Mongoł... Może po prostu Azjata?
Od kiedy Marsjanin jest Azjatą? A zresztą...
Od kiedy Marsjanin jest Azjatą? A zresztą...
Miał bardzo ostre rysy i wredne oczy.
Były tak wredne, że w przedszkolu dzieci przez nie płakały. Dorośli płakali. Sam Mongoł/Marsjanin/Japończyk/czy-kim-on-tam-jest płakał.
Uśmiechnął się
złośliwie. Jego twarz mocno wyryła mi się w pamięci.
Przecinakiem i młotkiem.
Niespodziewanie ktoś
chwycił mnie lekko
Z delikatnością słonia z serem zamiast głowy.
za nadgarstek. Wyszarpnęłam się i w jednej sekundzie
oddaliłam się biegiem z pięć metrów. Biegłam jak oszalała, równałam
oddech. Niech tylko wybiegnę na ulicę, a będę bezpieczna.
Dopóki jakiś samochód cię nie przejedzie.
Kurwa pierwszy raz słyszę żeby w podwójnie zapadający zmierzch (Dwa razy łatwiej skryć się pod osłoną nocy. Dobrze to przemyślał, skubany. ) ktoś zabijał jakiegoś gościa w lesie przy ulicy. Na co on liczył po popełnionym morderstwie? Na taksówkę?
Materiałowa
torba utrudniała mi bieg, w końcu zaczęłam się męczyć. Niestety nie
miałam szczęścia. Ktoś zasłonił mi ręką usta i przyciągnął do siebie.
- Ani drgnij. - wredny,
angielski, męski szept...
Od kiedy "Ani drgnij" jest po Angielsku?
Chodziło ci o akcent? Akcent, nie szept.
pistolet przy skroni... Dobrze, że znałam
angielski.
Ale autorka go nie zna, bo pisze po polsku. Brawo.
Zawsze pod koniec wakacji, jadę z tatą do Stanów do
koleżanek. Będę po prostu tłumaczyła co mówił.
Słyszałam jak grzebie
w kieszeni.
Jaki odgłos wydaje kieszeń, w której się grzebie?
Mój oddech jeszcze się nie uspokoił, tak samo jak ja. Byłam
przerażona. Widziałam martwego człowieka, teraz jakiś gościu mnie
złapał. Nie. Nie. Nie.
Trzy razy nie. Odpadasz.
Nie. Słyszałam dużo o porwaniach na okup, albo
do... To całe zajście na to nie wskazuje... Miejmy nadzieje... że jednak do burdelu.
Popchał mnie na
ziemię.
To ty miałaś spodnie na dupie, że cię ,, popchał". Bo jeśli tak to jest to dla mnie trudne do wyobrażenia...
Chciałam spojrzeć na jego twarz, ale nie miałam odwagi.
Wiedziałam tylko, że jest ubrany na czarno.
Już sobie wyobrażam mordercę w różowym sweterku z "Dora poznaje świat".
Ło, dziewczyno, pojechałaś.
Dziękuję. Staram się.
Aha i jeszcze jest wysoki, bardzo. Może z metr dziewięćdziesiąt.
Ja pierdole! Gościu przykłada ci nóż do gardła, a ty patrzysz, jak był ubrany i jak wyglądał? Może jeszcze spytasz się o rozmiar buta i sklep w którym kupuje ciuchy?
- Na kolana. - padła ostra komenda. Powoli podniosłam się z pozycji "siedzącej", na pozycję "na kolana".
- Daj głos.
- Hau.
- Zdejmij gacie i torbę. - padła
kolejna komenda. Zdjęłam materiałową torbę, ale majtek już nie, kładąc ją na, ziemi nie
próbując się odwracać. Szybkim ruchem pociągnął moje ręce do tyłu na
plecy. Po czym zacisnął je sznurem
Wiejski morderca, to i na kajdanki nie stać.
tak mocno, że nie powstrzymałam się
od zajęczenia.
Drugie ,, Pięćdziesiąt twarzy greja" się tworzy.
Po policzku spłynęła mi łza, a razem z nią kilka zębów.
-Jak mogę być bohaterką tak marnego opowiadania? - Pomyślałam.
-Jak mogę być bohaterką tak marnego opowiadania? - Pomyślałam.
Wyciągnął coś znowu z
kieszeni. Czułam jak stoi koło mnie, próbowałam nie drgnąć. Chwilę
później zorientowałam się, że to telefon. Kurwa! Trzecie oko! Ja się nie dziwie, ze ten morderca przed nią spieprzał.
- No, halo słuchaj,
znalazłem Briana. Taa... facet nie żyje. Skąd? Bo była z nim ta mała, on
uciekł, a ją zostawił na pastwę losu. Mam ją, mam. Wiem, wiem.
Posłuchaj, zwołaj kogoś aby przyjechał do tego lasu koło naszej
kryjówki. Tak w Polsce! A gdzie? Zostajemy tu jeszcze przez tydzień.
Pamiętaj Mike. No, na razie. - czy ja... Ja byłam planowana?!
Nie, byłaś wpadką.
Tego
gościa w ogóle nie znałam, jaki Brian, jaki Mike?! Co tu się porobiło,
chciałam powiedzieć, że to pomyłka, ale pewnie wyśmiałby mnie i
dodatkowo bym oberwała... Ja pierdziele...
- Wstań. - warknął po
chwili, aż w końcu zobaczyłam jego twarz, gdy stanął przede mną.
Rzeczywiście, nie miał urody Polaka,
Wcale nie miał urody.
Tylko nie miał białych skarpetek do sandałów.
był mulatem z kilku dniowym
zarostem. Szczerze, był przystojny.
Jeśli myślisz, że twój porywacz jest przystojny, to tłumaczy to:
A - Syndrom Sztokholmski.
B - Masochizm
C - To twój mąż.
Hah, jak każdy z porywaczy.
Widzę, że nie pierwszy raz cię porywają.
Po co innego miałaby się włóczyć po lesie? Czeka na gwałciciela (z bajki), bo sama się wstydzi podejść.
Nagle pomyślałam o
kolejnej ucieczce i tak nie miałabym szans, ale mogłabym spróbować.
Kolejnej? Gdzie była ta pierwsza?
Kopnęłam go z całej siły w krocze,
Klęcząc kopnęłaś go w krocze? Ale jak? Z główki?
Jest trzecie oko, to i trzecia noga.
Na głowie.
obróciłam się do niego plecami i
wyrwałam nóż z ręki, raniąc sobie dłoń, podczas biegu przecięłam trochę
sznura i odplątałam go. Miałam wujka policjanta, więc udzielił mi kilka
wskazówek, jakby wiedział, że coś może mi się stać. Nagle przypomniała
mi się torba. Walić torbę!
Nie mogłaś jej walić, gdy przeszkadzała ci w ucieczce?
Biegłam przed siebie.
Jak najdalej. Ale w błocie i deszczu, ciągle się potykałam.
Kurde! Kiedy zaczęło padać? Widzę paranormal activity w tym opku.
Nie, to po prostu trójkąt bermudzki.
Gałęzie
drapały moje nogi, muszki wlatywały do oczu, aż w końcu plask na trawę.
Muszki, czy gałęzie plask na trawę?
Usłyszałam cichy, wredny śmiech. Obawiałam się najgorszego i moje obawy
się spełniły. Odwróciłam się na plecy i podparłam na łokciach,
zobaczyłam wkurzonego mężczyznę. Teraz wiedziałam, że już po mnie, że
już nie ucieknę. Tylko niech nie boli tak bardzo i byle szybko.
Zacisnęłam dłonie i zamknęłam oczy odwracając twarz.
- Co? Nie udało się
słońce? - znowu się zaśmiał. Otworzyłam oczy. Miał piękny uśmiech i
białe zęby.
Podziwiasz gościa, który za chwile poderżnie ci gardło? Inteligentnie.
Poczułam jak ciągnie mnie za bluzkę do góry i stawia do
pionu.
Już myślałam, że będzie ją rozbierał. Chyba, że właśnie to zrobił.
Popatrzył mi się w oczy, ja opuściłam wzrok. Tego się nie
spodziewałam, uderzył mnie mocno w policzek, przyłożyłam rękę do niego, a
w kącikach ust, pojawiła się krew.
To nie ma sensu, chyba, że miała nadwrażliwe dziąsła.
To jest opko. Tu nic nie ma sensu. Nawet angielski Japończyk mówiący po polsku.
Kolejna łza poleciała po
zaznaczonych śladach poprzednich. Przycisnął mnie do swojego torsu
Piżama porno!
i
ponownie zawiązał mi mocno sznur na rękach. Byłam upokorzona i
przygnębiona.
Jeszcze nie zdążył cię upokorzyć.
No właśnie: Jeszcze.
Nie wierzę, że zostanę porwana. Wszystko mnie bolało.
Zrozumiałam, że wkurzyłam go dzisiaj na maksa.
No totalnie, generalnie go poirytowałaś.
Kolejny raz wylądowałam na ziemi, leżąc na plecach. Sięgnął znowu po telefon.
- A ty, gdzie będziesz?
No. Nie wiem kurwa który z nich to był. Nie ważne, za dziesięć minut?
Yhym, będę. - zwrócił się do mnie. - Wstawaj młoda.
To już nie słońce?
W sumie "wstawaj słońce" mogło by wprowadzać w błąd.
Och, było ciężko mi
wstać. Próbowałam najpierw usiąść, potem na kolana i wstać. Ale nie
udawało się. Podniósł mnie mimo wszystko. Stałam jak ofiara losy,
czekając na rozkazy. Wziął mnie brutalnie
Mówiłam! Mówiłam! Kolejny Grey!
pod rękę i pociągnął w stronę
polnej dróżki. Stawiałam wolne kroki z przemęczenia.
- Mam prośbę, możesz mi
nie utrudniać pracy i się ruszać?! - wrzasnął pociągając mnie jeszcze
mocniej. Cały czas kropił deszcz, więc było mi zimno i robiło się już
ciemno. Wszyscy będą się o mnie martwić...
To przynajmniej zadzwonią na policję. Czy coś.
Drżałam. W końcu stanęliśmy
na skraju lasu, wciąż pod osłoną drzew. Było już całkiem ciemno, zimno i
do domu daleko. Akurat wszystko pasuje. Spadła mi łza, czułam jego
wzrok na mnie, ale ja nie miałam największej ochoty patrzeć na niego.
Nagle podjechał jakiś
czarny bus z wyłączonymi światłami.
Taki zwykły niepodejrzany van.
Widać, że był nowy. Kiedy podjechał bliżej, to zobaczyłam, że nie ma polskich rejestracji. W środku dostrzegłam tylko kierowcę. Porywacz podszedł do okna, wymienili kilka zdań, których nie rozumiałam.
Taki zwykły niepodejrzany van.
Widać, że był nowy. Kiedy podjechał bliżej, to zobaczyłam, że nie ma polskich rejestracji. W środku dostrzegłam tylko kierowcę. Porywacz podszedł do okna, wymienili kilka zdań, których nie rozumiałam.
To znasz ten angielski, czy nie?
Chciałam wykorzystać ten moment na kolejną
ucieczkę, ale dostrzegłam za pasem mężczyzny pistolet i nóż. Po kilku
chwilach odszedł od busa i podszedł do mnie pewnym krokiem z miażdżącym
wzrokiem. Zakneblował mnie. Znowu wziął mnie pod łokieć i pociągnął do
bagażnika. Otworzył od niego drzwi i wepchnął do środka. Wyrywałam się,
ale kiedy sięgnął po nóż...
- Będziesz grzeczna? -
zamarłam. Pistoletem od razu by mnie zabił, a nożem może ciąć wiele i
przeżyje, lepiej nie prowokować. Tyle, że ja mam końskie zaloty
klaustrofobiczne.
Kochasz klaustrofobię?
Wysokie loty.
Tak przy okazji, facet wziął moją torbę? Po prostu
ciekawość.
Spokojnie pewnie mają darmowe wi-fi dla porywanych. Telefon oddadzą ci, jak tylko dojedziecie na miejsce. Standard.
Spokojnie pewnie mają darmowe wi-fi dla porywanych. Telefon oddadzą ci, jak tylko dojedziecie na miejsce. Standard.
Zdążyłam ostatni raz spojrzeć na porywacza, kiedy zatrzasnęły się drzwi od bagażnika, ruszyliśmy i moje łzy też ruszyły...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz