czwartek, 25 czerwca 2015

Porwana nonanaliza

 http://porwana-taken.blogspot.com/
 
Cała szkoła przyszła na salę gimnastyczną na zakończenie roku szkolnego i pożegnanie nas, szóstą klasą. 
Będą was żegnać szóstą klasą? W sensie: złapią te nieszczęsne dzieci i będą nimi machać na pożegnanie?
 
Było nas 12, 5 dziewczyn
Jedna anorektyczka to połowa ucznia. Logiczne.
 (nie licząc mnie) i 6 chłopaków. Zawsze byliśmy zgrani i biło od nas wielką przyjaźnią. 
Tak biło, że aż nauczyciele pozwali ją do sądu. 
Usiedliśmy na ozdobionych pięknie krzesłach
U nas w szkole były zawsze same ławeczki i siedzenie na podłodze. Do tego: Zdobione? Już widzę uczniów marnujących pierwsze minuty wakacji na sprzątanie tej walonej bibuły z krzesełek.
 i wsłuchaliśmy się w jak zawsze, nudną pogadankę z dyrektorem szkoły. Po około 5-10 minutach, zaczęto czytać imię i nazwisko ucznia (uczniów), aby odebrać dyplom i świadectwo. Zaczynali od 4 klasy. Po znowu 10 minutach, wyczytali mnie jako pierwszą uczennicę z najstarszej klasy i z wielkim uśmiechem otrzymałam świadectwo z czerwonym paskiem i średnią 5.32. 
 Ukradkiem spojrzałam na mamę i tatę, siedzących na środku rzędu krzeseł. Byli bardzo dumni ze mnie, że po raz trzeci, miałam najwyższą średnie
Albo jedna, albo więcej. Zdecyduj się!
 w latach szkolnych 2012-2015. 

   To był moment, którego nie mogłam się doczekać - puszczanie naszych zdjęć z młodszych lat i włączenie starych, smutnych piosenek, które podsycały mój smutek i już tęsknotę za tą szkołą.
Kto zdrowy psychicznie tęskni za szkołą?
 Jako pierwszej przyjaciółce, Monice, poleciała łza po policzku,
"Moniczko, dlaczego płaczesz?"
"Bo zaczynają się wakacje, mamusiu."
"Moniczko?"
"..."
"Moniczko?"
"Ha! Nabrałem cię! Jestem zieloną formą życia z kosmosu i przyszedłem ukraść twój internet!"
"Och, nie!"
To jedyne sensowne wytłumaczenie.
 aż w końcu wszyscy, nawet chłopaki, zalali się łzami.
Ludzie! Chowajcie swój internet, obcy nadchodzą!
Przypomniałam sobie te czasy, kiedy szłam do zerówki, kiedy jechaliśmy do zoo, do kina, do ogrodu botanicznego, do teatru, do Kielc, do Poznania, do Radomia, do Warszawy i wielu, wielu innych miejsc, 
kiedy dostałam pierwszą uwagę, 
Dostałaś uwagę? Nie zasługujesz na czerwony pasek, ty, ty... Cytoplazmo!
kiedy chłopaki w Śmingus-Dyngus oblewali nas wodą, że byłyśmy całe mokre,
Od wody ludzie robią się mokrzy? Amerykańscy naukowcy to potwierdzili? Hmm...?
 potem my, poszłyśmy na boisko w naszej wsi (tak, wszyscy razem mieszkamy)
Chodzicie do jednej podstawówki. To logiczne, że jesteście z tej samej okolicy.
Chyba że chodziło o to, iż mieszkacie w tym samym domu. Wtedy, to rzeczywiście dziwne.
 i wtedy ich oblaliśmy, że się trochę pochorowali, kiedy bawiliśmy się w chowanego,
Po chowanym można się mocno pochorować. Pewnie nie braliście aviomarin.
 ganianego, jak jechaliśmy na lody, na grzyby, oglądaliśmy razem filmy i wiele, wiele, wiele innych rzeczy.
    Po całym pożegnaniu, pojechałam do domu i usłyszałam, że jedziemy do babci. Po godzinie, już tam byliśmy. Z nudów po kilku minutach, wzięłam torbę, pamiętnik, aparat, mp4, słownik Marsjańsko-Japoński, słuchawki, notes do rysowania, ołówek i gumkę i poszłam na spacer do lasu.
Tam najwięcej przystojniaków, bądź chociaż form życia znających Marsjański.
Nagle cały świat się zawalił.
Najwidoczniej niesolidnie zbudowany był.
Ten okropny las, do którego nigdy już nie pójdę.
Czyli to jednak las się zawalił?

Ten strzał, który przyprawił mnie o ciarki. 
Kiedy to Legia strzeliła gola.

Martwe ciało, które mną wstrząsnęło.
Myślało, że zaspałaś i nie widziałaś tej bramki. Co innego miało zrobić?

Uciekający Japończyk, który mnie zdziwił.
A ksiądz mówił, by nie oglądać anime.

Pistolet przy skroni, który mnie przeraził.
To wszystko przez anime.

Ciepły oddech na szyi, przez który wstrzymałam oddech.
Powtórzenie! Pewnie też przez anime.
Nie, nie jestem hipokrytą. 

Cichy, angielski, męski, zimny szept, przy którym łza poleciała mi po policzku.
Angielski? Czyli to już nie Japonia?

On zmienił moje życie, w totalny koszmar.



Mam 15 lat, to wydarzyło się dwa lata temu. Zostałam porwana przez członka grupy przestępczej. Opowiem Ci moją historię życia,
Zaparz nam jeszcze naszej ulubionej herbatki. Bez tego ani rusz.
  zapraszam, a dowiesz się, co może się wydarzyć w dwudziestym pierwszym wieku...


 Leżałam na kocu w ogrodzie, przeglądając na laptopie różne strony internetowe i gry. Nigdy nie byłam zwolenniczką Ask'a, Facebooka, Tumblra, Instagrama i tych innych badziewi, gdzie dziewczyny tylko wklejają teksty miłosne i robią głupie miny do telefonu, aby mieć jak najwięcej lajków w klasie.
 To po huj tam wchodzisz?
Bo jest hipsterką i pławi się w ironii. Na pewno też gardzi hipsterami.
 Sama mam fejsa, lecz wchodzę na niego co tydzień, sprawdzić "nowości" związane ze światową głupotą.
 Przegryzałam jabłko i co jakiś czas robiłam zdjęcie aparatem, gdy jakiś motyl lub owad, usiądzie na pobliskim mi kwiatku.
Nie rozumiem do końca logiki tego zdania. ( -1) za brak logiki.
 Ja tam jestem z niej dumna. Robi tyle zdjęć, ale nie dzieli się nimi przez Instagrama. Nie zaśmiecanie internetu, to wspaniała rzecz.
 Załadowała mi się gra Agario, która podbija internety. 
Rozumiem, że Kali znać więcej internetów? Zadziwiające.
W login wpisałam SzaarotkaPL
Kolejna oznaka będąca dowodem na to, że główna bohaterka jest hipsterką.
Przynajmniej nie napisała tego cyrylicą. 
 i ustawiłam skina na biało-czerwone kolory.
Patriotycznie.
 Nigdy nie udawało mi się być na pierwszym miejscu, ale byłam zadowolona z trzeciego i punktacji 2485. Po około trzydziestu minutach, rozładował mi się laptop. Zaniosłam go do pokoju, wrzucając ogryzek do kosza. Usiadłam na łóżku i włożyłam kolejne świadectwo i dyplom do przeznaczonej do tego teczki. Sprawdziłam na telefonie naszą aplikację, gdzie wpisuje się numery telefonów, wysyła esema,
 Postanowiłam sprawdzić słowo "esema". Wujek Google poprawił to na esesman. Przypadek?
 a wiadomość trafia do tych osób. Magia! Szok i zaskoczenie! Miałam chęć spotkać się z nimi, ale zobaczyłam, że oprócz Dawida są wszyscy. Nie musiałam się martwić, przychodziło powiadomienie. Napisałam, czy możemy się dzisiaj spotkać o dziewiętnastej na boisku, aby pograć w siatkę. Nie minęła nawet minuta, a dostałam odpowiedzi, wszyscy się zgodzili. 
   Po obiedzie nie byłam zachwycona. Jak na razie ja też nie jetem zachwycona. Dowiedziałam się, że moja siostra jest gejem i o piętnastej jedziemy na kilka dni do mojej babci. Spakowałam kilka ciuchów, laptopa, telefon, aparat, notes i pamiętnik, no ba, cała ja.   
Wyliczanka po raz... trzeci?
Wybacz, nie chce mi się liczyć.
Zdążyłam wysłać esa,
Teraz to już nie esesman, co?
Może autorka w ciągu tych paru linijek postanowiła, że jednak zostanie patriotką?
Rozdwojenie jaźni? Dwulicowość? Nie! Po prostu odkryła, że ktoś to czyta! (Najprawdopodobniej booty, które patrzą, czy ktoś nie zdradza swojego kraju.)
 że niestety mnie nie będzie. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.
   Minęła szesnasta, a ja przywitałam się z babcią, która od razu zaproponowała mi ciasto do zjedzenia, ale ja odpowiedziałam, że może później i poszłam się rozpakować. 
Teraz babcia będzie miała na ciebie focha, bo wstała skoro świt, żeby robić to zasrane ciasto, a ty co? Idziesz się rozpakować? Brak kultury.
 Dom moich dziadków był starszych czasów. Chociażby był z drewna, a wokół niego dominowały
Fakt o opowiadaniach o gejach: Strona dominująca nazywa się seme. Wiem, że w takich opkach z synonimami ciężko, więc podpowiadam.
Albo po ludzku mówiąc wtyczka. 
 stawy i lasy oraz piękny ogród i sad. W środku, był zapach sera i kwiatów. Widzę, że bohaterka kocha zapach sera i kwiatów w jednym. Niektórzy wolą zapach mięty o poranku, ale kto co lubi.
 Dziadkowie prowadzą gospodarstwo hodowlane, co na ich wiek, jest ogromnym osiągnięciem.
    Weszłam do "swojego" pokoju, pachniało drewnem.
Było to o tyle dziwne, że domek był z kamienia, a meble z plastiku.
 Rozpakowałam się i wyszłam na zewnątrz, mijając w salonie rodzinę, oglądającą telewizję  Mój dziadek był właśnie w oddalonej od ich wsi, mieście. Od razu przypadła mi taka myśl, aby iść na spacer naokół
Jeszcze nigdy nie słyszałam, by ktokolwiek tak mówił. Co ciekawsze: Autokorekta tego nie poprawia.
stawów i do lasu. Wróciłam do pokoju, spakowałam aparat, telefon, notes, pamiętnik, brudnopis, ołówek i gumkę.
A nie można po prostu napisać: "Wzięłam to, co zawsze"? 
Ha! Czwarta wyliczanka!
 Ruszyłam o siedemnastej trzydzieści sześć i osiem sekund. 
   Chodziłam sobie koło stawu niedaleko lasu. Ten staw był nawet duży, temperatura zbyt wysoka i wszędzie dwumetrowa trawa.
Nawet "Buszujący w zbożu" nie widział takiej trawy. 
 Szłam przy gorącym zachodzie słońca i powoli zapadał zmierzch. W końcu. Świat od razu wyglądał piękniej pod osłoną drobnego mroku. Nadszedł ratunek pojawiły się chmury i powiał delikatny wiaterek. Trochę się zmartwiłam, bo byłam nieco spocona, a wizja przewiania i rozchorowania się nie za bardzo mi się uśmiechała, ale z drugim podmuchem, moje zmartwienie zostały rozwiane.
"Przeminęło z wiadrem"
Po kilku kółkach wokół stawu, zrobiło się chłodniej i zapadał delikatny zmrok,
Po raz drugi zapada zmrok. Jak długo ty tam chodzisz?
 więc przyśpieszyłam kroku kierując się w stronę lasu. I nagle huk! Gapiłam się pustym wzrokiem w stronę z której pochodził dźwięk.
Lepiej uciekaj.
Tego uczą wszystkie filmy klasy B.
 Postawiłam jeszcze kilka wolnych kroczków w tamtą stronę. 
- Cholera... A jeśli ktoś jest ranny? - szepnęłam do siebie.
  Niestety nie było innego wyjścia. To jedyna droga, a nie będę się przedzierała przez wielkie krzaki w których są prawdopodobnie kleszcze, których nie cierpię!
Jasne, nie będziesz ratowała komuś życia, bo tam mogą być kleszcze, tak, jak w całym lesie, przez który sobie od kilku godzin spacerujesz.
A nie chodzi w kółko stawu? To się już cholera zgubiłam... 
 Wtedy zamarłam. Zobaczyłam martwego człowieka pośród drzew, całego zakrwawionego, prawdopodobnie to on był ofiarą strzału.
On, albo wiewiórka, która leży obok. A, nie. Ona tylko śpi.
 Zaraz potem podniosłam wzrok na uciekającego mężczyznę.
Jaka straszna ta bohaterka, że się jej morderca wystraszył.
 Wciąż był dość blisko i kiedy się odwrócił sprawdzić pewnie czy nikt go nie goni, mogłam dostrzec rysy jego twarzy.
Logika tego zdania. Mordujesz kogoś w lesie, tak? Spierdalasz. A potem patrzysz przed kim uciekasz?
Ucieka przed wiewiórką. Potem patrzy, czy nie wezwała posiłków.
Wezwała.  
 Stwierdziłam, że to chyba Chińczyk lub Japończyk.
Ewentualnie Marsjanin. 
Jak i Malezyjczyk, Uzbekistańczyk, Mongoł... Może po prostu Azjata?
Od kiedy Marsjanin jest Azjatą? A zresztą... 
 Miał bardzo ostre rysy i wredne oczy.
Były tak wredne, że w przedszkolu dzieci przez nie płakały. Dorośli płakali. Sam Mongoł/Marsjanin/Japończyk/czy-kim-on-tam-jest płakał.
 Uśmiechnął się złośliwie. Jego twarz mocno wyryła mi się w pamięci. 
Przecinakiem i młotkiem.
   Niespodziewanie ktoś chwycił mnie lekko
Z delikatnością  słonia z serem zamiast głowy.
 za nadgarstek. Wyszarpnęłam się i w jednej sekundzie oddaliłam się biegiem z pięć metrów. Biegłam jak oszalała, równałam oddech. Niech tylko wybiegnę na ulicę, a będę bezpieczna. 
Dopóki jakiś samochód cię nie przejedzie. 
Kurwa pierwszy raz słyszę żeby w podwójnie zapadający zmierzch (Dwa razy łatwiej skryć się pod osłoną nocy. Dobrze to przemyślał, skubany. ) ktoś zabijał jakiegoś gościa w lesie przy ulicy. Na co on liczył po popełnionym morderstwie? Na taksówkę?
Materiałowa torba utrudniała mi bieg, w końcu zaczęłam się męczyć. Niestety nie miałam szczęścia. Ktoś zasłonił mi ręką usta i przyciągnął do siebie.  
- Ani drgnij. - wredny, angielski, męski szept... 
Od kiedy "Ani drgnij" jest po Angielsku?
Chodziło ci o akcent? Akcent, nie szept. 
pistolet przy skroni... Dobrze, że znałam angielski.
Ale autorka go nie zna, bo pisze po polsku. Brawo.
 Zawsze pod koniec wakacji, jadę z tatą do Stanów do koleżanek. Będę po prostu tłumaczyła co mówił.
   Słyszałam jak grzebie w kieszeni.
Jaki odgłos wydaje kieszeń, w której się grzebie?
 Mój oddech jeszcze się nie uspokoił, tak samo jak ja. Byłam przerażona. Widziałam martwego człowieka, teraz jakiś gościu mnie złapał. Nie. Nie. Nie.
Trzy razy nie. Odpadasz.
 Nie. Słyszałam dużo o porwaniach na okup, albo do... To całe zajście na to nie wskazuje... Miejmy nadzieje... że jednak do burdelu.
   Popchał mnie na ziemię.
To ty miałaś spodnie na dupie, że cię ,, popchał". Bo jeśli tak to jest to dla mnie trudne do wyobrażenia...
 Chciałam spojrzeć na jego twarz, ale nie miałam odwagi. Wiedziałam tylko, że jest ubrany na czarno.
Już sobie wyobrażam mordercę w różowym sweterku z "Dora poznaje świat".
 Ło, dziewczyno, pojechałaś. 
Dziękuję. Staram się.
 Aha i jeszcze jest wysoki, bardzo. Może z metr dziewięćdziesiąt. 
Ja pierdole! Gościu przykłada ci nóż do gardła, a ty patrzysz, jak był ubrany i jak wyglądał? Może jeszcze spytasz się o rozmiar buta i sklep w którym kupuje ciuchy?
- Na kolana. - padła ostra komenda. Powoli podniosłam się z pozycji "siedzącej", na pozycję "na kolana".
- Daj głos.
- Hau.
- Zdejmij gacie i torbę. - padła kolejna komenda. Zdjęłam materiałową torbę, ale majtek już nie, kładąc ją na, ziemi nie próbując się odwracać. Szybkim ruchem pociągnął moje ręce do tyłu na plecy. Po czym zacisnął je sznurem
Wiejski morderca, to i na kajdanki nie stać.
 tak mocno, że nie powstrzymałam się od zajęczenia.
Drugie ,, Pięćdziesiąt twarzy greja" się tworzy.
 Po policzku spłynęła mi łza, a razem z nią kilka zębów.
   -Jak mogę być bohaterką tak marnego opowiadania? - Pomyślałam.
   Wyciągnął coś znowu z kieszeni. Czułam jak stoi koło mnie, próbowałam nie drgnąć. Chwilę później zorientowałam się, że to telefon. Kurwa! Trzecie oko! Ja się nie dziwie, ze ten morderca przed nią spieprzał.
- No, halo słuchaj, znalazłem Briana. Taa... facet nie żyje. Skąd? Bo była z nim ta mała, on uciekł, a ją zostawił na pastwę losu. Mam ją, mam. Wiem, wiem. Posłuchaj, zwołaj kogoś aby przyjechał do tego lasu koło naszej kryjówki. Tak w Polsce! A gdzie? Zostajemy tu jeszcze przez tydzień. Pamiętaj Mike. No, na razie. - czy ja... Ja byłam planowana?!
Nie, byłaś wpadką.
 Tego gościa w ogóle nie znałam, jaki Brian, jaki Mike?! Co tu się porobiło, chciałam powiedzieć, że to pomyłka, ale pewnie wyśmiałby mnie i dodatkowo bym oberwała... Ja pierdziele... 
- Wstań. - warknął po chwili, aż w końcu zobaczyłam jego twarz, gdy stanął przede mną. Rzeczywiście, nie miał urody Polaka,
Wcale nie miał urody.
Tylko nie miał białych skarpetek do sandałów. 
 był mulatem z kilku dniowym zarostem. Szczerze, był przystojny.
Jeśli myślisz, że twój porywacz jest przystojny, to tłumaczy to: 
A - Syndrom Sztokholmski.
B - Masochizm
C - To twój mąż.
 Hah, jak każdy z porywaczy.
Widzę, że nie pierwszy raz cię porywają.
Po co innego miałaby się włóczyć po lesie? Czeka na gwałciciela (z bajki), bo sama się wstydzi podejść.
   Nagle pomyślałam o kolejnej ucieczce i tak nie miałabym szans, ale mogłabym spróbować.
Kolejnej? Gdzie była ta pierwsza? 
 Kopnęłam go z całej siły w krocze,
Klęcząc kopnęłaś go w krocze? Ale jak? Z główki? 
Jest trzecie oko, to i trzecia noga.
Na głowie.
obróciłam się do niego plecami i wyrwałam nóż z ręki, raniąc sobie dłoń, podczas biegu przecięłam trochę sznura i odplątałam go. Miałam wujka policjanta, więc udzielił mi kilka wskazówek, jakby wiedział, że coś może mi się stać. Nagle przypomniała mi się torba. Walić torbę!
Nie mogłaś jej walić, gdy przeszkadzała ci w ucieczce?
   Biegłam przed siebie. Jak najdalej. Ale w błocie i deszczu, ciągle się potykałam.
Kurde! Kiedy zaczęło padać? Widzę paranormal activity w tym opku.
Nie, to po prostu trójkąt bermudzki.
 Gałęzie drapały moje nogi, muszki wlatywały do oczu, aż w końcu plask na trawę.
Muszki, czy gałęzie plask na trawę?
 Usłyszałam cichy, wredny śmiech. Obawiałam się najgorszego i moje obawy się spełniły. Odwróciłam się na plecy i podparłam na łokciach, zobaczyłam wkurzonego mężczyznę. Teraz wiedziałam, że już po mnie, że już nie ucieknę. Tylko niech nie boli tak bardzo i byle szybko. Zacisnęłam dłonie i zamknęłam oczy odwracając twarz.
- Co? Nie udało się słońce? - znowu się zaśmiał. Otworzyłam oczy. Miał piękny uśmiech i białe zęby.
 Podziwiasz gościa, który za chwile poderżnie ci gardło? Inteligentnie.
 Poczułam jak ciągnie mnie za bluzkę do góry i stawia do pionu.
Już myślałam, że będzie ją rozbierał. Chyba, że właśnie to zrobił.
 Popatrzył mi się w oczy, ja opuściłam wzrok. Tego się nie spodziewałam, uderzył mnie mocno w policzek, przyłożyłam rękę do niego, a w kącikach ust, pojawiła się krew.
To nie ma sensu, chyba, że miała nadwrażliwe dziąsła.
To jest opko. Tu nic nie ma sensu. Nawet angielski Japończyk mówiący po polsku.
 Kolejna łza poleciała po zaznaczonych śladach poprzednich. Przycisnął mnie do swojego torsu
Piżama porno!
 i ponownie zawiązał mi mocno sznur na rękach. Byłam upokorzona i przygnębiona.
Jeszcze nie zdążył cię upokorzyć.
No właśnie: Jeszcze.
 Nie wierzę, że zostanę porwana. Wszystko mnie bolało. Zrozumiałam, że wkurzyłam go dzisiaj na maksa.
No totalnie, generalnie go poirytowałaś.
   Kolejny raz wylądowałam na ziemi, leżąc na plecach. Sięgnął znowu po telefon.
- A ty, gdzie będziesz? No. Nie wiem kurwa który z nich to był. Nie ważne, za dziesięć minut? Yhym, będę. - zwrócił się do mnie. - Wstawaj młoda.
To już nie słońce?
W sumie "wstawaj słońce" mogło by wprowadzać w błąd.
   Och, było ciężko mi wstać. Próbowałam najpierw usiąść, potem na kolana i wstać. Ale nie udawało się. Podniósł mnie mimo wszystko. Stałam jak ofiara losy, czekając na rozkazy. Wziął mnie brutalnie 
Mówiłam! Mówiłam! Kolejny Grey!
pod rękę i pociągnął w stronę polnej dróżki. Stawiałam wolne kroki z przemęczenia. 
- Mam prośbę, możesz mi nie utrudniać pracy i się ruszać?! - wrzasnął pociągając mnie jeszcze mocniej. Cały czas kropił deszcz, więc było mi zimno i robiło się już ciemno. Wszyscy będą się o mnie martwić...
To przynajmniej zadzwonią na policję. Czy coś.
 Drżałam. W końcu stanęliśmy na skraju lasu, wciąż pod osłoną drzew. Było już całkiem ciemno, zimno i do domu daleko. Akurat wszystko pasuje. Spadła mi łza, czułam jego wzrok na mnie, ale ja nie miałam największej ochoty patrzeć na niego. 
   Nagle podjechał jakiś czarny bus z wyłączonymi światłami.
Taki zwykły niepodejrzany van.

Widać, że był nowy. Kiedy podjechał bliżej, to zobaczyłam, że nie ma polskich rejestracji. W środku dostrzegłam tylko kierowcę. Porywacz podszedł do okna, wymienili kilka zdań, których nie rozumiałam.
To znasz ten angielski, czy nie? 
 Chciałam wykorzystać ten moment na kolejną ucieczkę, ale dostrzegłam za pasem mężczyzny pistolet i nóż. Po kilku chwilach odszedł od busa i podszedł do mnie pewnym krokiem z miażdżącym wzrokiem. Zakneblował mnie. Znowu wziął mnie pod łokieć i pociągnął do bagażnika. Otworzył od niego drzwi i wepchnął do środka. Wyrywałam się, ale kiedy sięgnął po nóż...
- Będziesz grzeczna? - zamarłam. Pistoletem od razu by mnie zabił, a nożem może ciąć wiele i przeżyje, lepiej nie prowokować. Tyle, że ja mam końskie zaloty klaustrofobiczne.
Kochasz klaustrofobię? 
Wysokie loty.
 Tak przy okazji, facet wziął moją torbę? Po prostu ciekawość. 
Spokojnie pewnie mają darmowe wi-fi dla porywanych. Telefon oddadzą ci, jak tylko dojedziecie na miejsce. Standard.
   Zdążyłam ostatni raz spojrzeć na porywacza, kiedy zatrzasnęły się drzwi od bagażnika, ruszyliśmy i moje łzy też ruszyły...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz